[logo]


Nowe Ustawienia wg Berta Hellingera


Facebook


"Jak spełnia się miło¶ć"   (fragment warsztatu)
Bert Hellinger

Spis tre¶ci
Porządek i miło¶ć
Przyjmowanie życia
Oddanie czci
Przyjmowanie życia
Wzbranianie się przed
To, co szczególne
Dobre dary rodziców
To, co należy wyłącznie do rodziców
Arogancja
Wspólnota losu
Ród
WięĄ rodowa
Równe prawo przynależno¶ci
Wykluczeni będą reprezentowani
Rozwiązanie
Magiczny obraz ¶wiata i jego skutki
MężczyĄni i kobiety
WięĄ
Hierarchia

Wielu ludzi uważa, że miło¶ć potrafi wszystko przezwyciężyć. Sadzą oni, że je¶li kocha się wystarczająco mocno, wtedy nic złego nie może się wydarzyć. Do¶wiadczenie pokazuje jednak, że to nie jest prawda. Wielu rodziców do¶wiadcza przecież takich sytuacji, że mimo, że obdarowują swoje dzieci wielką miło¶cią, nie rozwijają się one tak, jakby można było sobie tego życzyć. Wielu z nich do¶wiadcza choroby swoich dzieci, uzależnienia, samobójstwa. Tak więc, aby miło¶ć mogła się spełnić, trzeba obok niej jeszcze czego¶ innego, mianowicie wiedzy i uznania nadanego odgórnie porządku miło¶ci.

Porządek i miło¶ć spis ter¶ci

Miło¶ć wypełnia to, co porządek obejmuje.
Jest ona wodą, a porządek pucharem
Porządek zbiera,
Miło¶ć za¶ płynie.
Miło¶ć i porządek działają wspólnie.
Tak jak brzmiąca pie¶ń poddaje się w pełni harmonii
Tak miło¶ć oddaje się porządkowi.
I tak jak nasze ucho z trudem przyzwyczaja się
Do dysonansów, nawet je¶li da się je wyja¶nić,
Tak samo naszej duszy ciężko jest
Oswoić się z miło¶cią i porządkiem.
Niektórzy z porządkiem tym obchodzą się tak
Jakby był tylko i wyłącznie jakim¶ poglądem,
Który wedle własnego uznania mogą zmieniać czy też posiadać.
Porządek ten jest jednak nam dany
Działa, nawet je¶li go nie pojmujemy
I nie jest tym, co wymy¶lone, a tym, co zastali¶my.
A odkryć go możemy, tak jak duszę i zmysł,
Wyłącznie poprzez jego działanie.


Przekład – Zenon Mazurczak

Wiele z tych porządków pozostaje w ukryciu i nie można ich zbadać. Działają głęboko w duszy, często przytłoczone my¶lami, zarzutami i lękami. Aby móc w pełni ich do¶wiadczyć, należy dotknąć głębi duszy.

Przyjmowanie życia spis ter¶ci

Najpierw chciałbym powiedzieć co¶ na temat porządków miło¶ci między rodzicami i dziećmi, ale z punktu widzenia dziecka, na płaszczyĄnie dziecko – rodzice. Będę przy tym posługiwał się truizmami, stwierdzeniami tak oczywistymi, że aż prawie muszę się wstydzić o nich mówić., Powiem jednak o tym, bo mimo, że tak oczywiste, często o nich zapominamy.

Porządek miło¶ci między rodzicami a dziećmi polega po pierwsze na tym, że rodzice są tymi którzy dają, a dzieci tymi, które biorą. Rodzice dają swoim dzieciom to, co sami wcze¶niej dostali od swoich rodziców i co jako para przyjmują od siebie nawzajem. Dzieci za¶ w pierwszej kolejno¶ci przyjmują swoich rodziców jako rodziców, w drugiej biorą wszystko to, co od nich dostają i co z kolei przekażą dalej swoim dzieciom, kiedy już sami będą rodzicami.

Kto daje, temu wolno obdarowywać, bo już wcze¶niej wziął, a kto bierze, temu wolno przyjmować, bo póĄniej sam będzie dawał. Kto był wcze¶niej, ten musi dać więcej, gdyż sam już przyjął więcej, a ten, który przyszedł póĄniej, musi jeszcze więcej wziąć. On jednak także, kiedy już wystarczająco dużo przyjmie, póĄniej da tym, którzy przyjdą po nim. W ten oto sposób wszyscy, bez względu na to, czy dają czy biorą, podporządkowują się temu samemu porządkowi i temu samemu prawu, wła¶nie poprzez branie i dawanie.

Porządek ten obowiązuje też między rodzeństwem. Kto był pierwszy, musi następnym dać więcej, jednocze¶nie przyjmując od tego, kto był przed nim. Kto daje, sam już wcze¶niej otrzymał, a kto bierze, ten musi póĄniej dać. Stąd pierwsze dziecko daje drugiemu, drugie bierze od niego i przekazuje trzeciemu. Tym samym to trzecie dostaje zarówno od pierwszego, jak i od drugiego. Najstarsze dziecko daje najwięcej, najmłodsze najwięcej otrzymuje. Teraz to trzecie, je¶li nie ma już więcej rodzeństwa, powinno zaopiekować się rodzicami, kiedy ci będą już starzy.

Oddanie czci spis ter¶ci

Drugi porządek miło¶ci między rodzicami i dziećmi oraz pomiędzy rodzeństwem polega na tym, że każdy kto przyjmuje, czci dar i tego, od kogo go otrzymał. Kto przyjmuje w ten sposób, ten wydobywa na jaw to, co dostał i pozwala, aby dar promieniał. Nawet je¶li podarunek ten przechodzi w ręce kolejnego, jego blask spada z powrotem na dawcę i w ten sposób ten pierwotny darczyńca pozostaje w ¶wiadomo¶ci wszystkich. Tak, jak w wierszu o rzymskiej fontannie: dolna czara odbija w wodzie, którą przyjęła, wodę górnej, a tym samym niebo, które się w nich obu odbijało.

Trzeci porządek miło¶ci w rodzinie to zasada hierarchii, która płynie dokładnie tak samo jak dawanie i branie, z góry do dołu. Stąd rodzice mają pierwszeństwo przed dziećmi, a pierwsze dziecko przed drugim.

Nurt dawania i brania płynie od góry ku dołowi, strumień czasu od tych, którzy byli wcze¶niej ku tym, którzy przyszli póĄniej. Dawanie i branie, a wraz z nimi czas, zawsze płyną dalej i dalej, nigdy nie wracając.

Przyjmowanie życia spis ter¶ci

Kiedy rodzice dają, dzieci za¶ biorą, to w tym wypadku nie mamy do czynienia z jakimkolwiek braniem i dawaniem, ale z dawaniem i przyjmowaniem życia. Kiedy rodzice obdarowują swoje dzieci życiem, wtedy oddają im co¶, co nie należy do nich. Ofiarowują siebie samych takimi, jacy są, niczego nie dodając ani niczego nie odejmując z cało¶ci. Stąd do życia, jakie przekazują, nie są w stanie niczego dodać, nie są także w stanie niczego z niego ująć ani zatrzymać dla siebie. Analogicznie, także i dzieci nie mogą do otrzymanego życia niczego dołożyć, nie mogą także niczego oddalić czy odrzucić. Dzieci nie tylko mają swoich rodziców, one wręcz są swoimi rodzicami.

Porządek miło¶ci oznacza również i to, że dziecko przyjmuje swoje życie takim, jakie zostało mu przez rodziców podarowane jako cało¶ć, godząc się na rodziców takich, jakimi są, bez rozróżniania, bez jakichkolwiek roszczeń, niczego się nie obawiając i przed niczym nie broniąc.

Takie branie jest aktem pokory. Oznacza zgodę na życie i na los, takie, jakie zostały mi przez rodziców podarowane. To również akceptacja wyznaczonych mi granic, możliwo¶ci, uwikłań w losy rodziny, winy jaka na niej ciąży, tego, co ciężkie i co łatwe, wszystkiego w równym stopniu.

Działanie takiego przyjmowania jeste¶my w stanie do¶wiadczyć, kiedy wyobrazimy sobie, jak klękamy przed naszymi rodzicami, jak kłaniamy się przed nimi głęboko, aż do samej ziemi, wyciągamy przed siebie ramiona, z otwartymi dłońmi skierowanymi w ich kierunku i mówimy: „Oddaję Wam cze¶ć“. Potem wstajemy, patrzymy w oczy matce i ojcu, dziękując im równocze¶nie za wielki dar życia.

Wzbranianie się przed spis ter¶ci

Niektórzy z nas obawiają się, że je¶li przyjmą rodziców w taki wła¶nie sposób, wtedy przej¶ć może na nich również co¶ złego, co¶ czego się lękają, co¶ przed czym chcieliby uciec, na przykład jaka¶ swoista cecha, niepełnosprawno¶ć albo wina. Przyjmując taką postawę zamykają się jednak również i na to, co dobre przychodzi do nich od rodziców, a co za tym idzie, nie są w stanie wziąć swojego życia w jego pełni.

Wielu z tych, którzy wzbraniają się przed takim całkowitym przyjęciem rodziców, na różne sposoby szuka sobie wyrównania tego, czego im brakuje. Wtedy zaczynają na przykład dążyć do samourzeczywistnienia albo do o¶wiecenia, co w rzeczywisto¶ci nie jest niczym innym, jak poszukiwaniem nieprzyjętego do swego serca ojca czy też nieprzyjętej matki. Kto odrzuca swoich rodziców, ten odrzuca siebie samego i czuje się niespełniony, ¶lepy i wewnętrznie pusty.

To, co szczególne spis ter¶ci

Jest jeszcze co¶, o czym należy pamiętać. Chodzi o tajemnicę. Nie umiem tego uzasadnić, jednak gdy o tym mówię, wiem dobrze, że mam rację. Każdy jest w stanie poczuć, że ma w sobie także co¶ bardzo wyjątkowego, co nie pochodzi od jego rodziców. Również na to musimy się zgodzić. Może to być zarówno co¶ lekkiego i dobrego, jak i ciężkiego i złego. Nie w naszej mocy jest dokonanie wyboru co do formy i postaci, jaką ma to przyjąć. Jednak bez względu na to, czym się zajmujemy, za czym się opowiadamy, a co odrzucamy, czy tego chcemy czy nie, w każdym przypadku zostajemy wzięci w służbę. Odczuwamy to jako zadania czy też nasze powołanie, które nie opierają się ani na naszych zasługach, ani na naszej winie, nawet je¶li jest to na przykład co¶ ciężkiego czy okrutnego. Jeste¶my w służbie tak, czy inaczej.

Dobre dary rodziców spis ter¶ci

Rodzice nie tylko ofiarowują nam życie, także żywią nas, wychowują, chronią, martwią się o nas i dają nam schronienie. Stosowne jest przyjmowanie tego wszystkiego takim, jakie od nich otrzymujemy, mówiąc im tym samym: „Biorę to wszystko z miło¶cią”. Jest to ta forma przyjmowania, która równocze¶nie pozwala na wyrównanie, gdyż rodzice czują się dzięki temu uszanowani i obdarowują swoje dziecko tym chętniej.

Kiedy umiemy odbierać od rodziców w taki wła¶nie sposób, to mimo, że nie zawsze dostajemy tyle, ile by¶my chcieli albo ile sobie życzymy, z reguły to, co otrzymali¶my, powinno nam wystarczyć.

Kiedy dziecko doro¶nie, mówi swoim rodzicom: „Otrzymałem od Was wystarczająco dużo. Zabieram to teraz do mojego życia”. Ponieważ dziecko zadowala się tym, co ma i czuje się bogate, może dodać: „Resztę zrobię już sam”. To też jest piękne zdanie. Daje dziecku samodzielno¶ć, dzięki której może ono jeszcze powiedzieć: „Teraz pozostawiam Was już w spokoju i w pokoju.” Uwalnia się w ten sposób od rodziców, a mimo to może ich zachować. Oni z kolei zachowują swoje dziecko.

Kiedy jednak zwraca się do nich z żądaniem: „Musicie mi dać jeszcze więcej”, wtedy serce rodziców się zamyka. Nie są już w stanie dalej obdarowywać z rado¶cią. Samo dziecko, je¶li dostanie więcej, też już nie może przyjąć. Inaczej musiałoby odej¶ć od swoich roszczeń i zapomnieć o nich.

Kiedy jednak trwa uparcie przy swoich żądaniach, nie jest w stanie uwolnić się od rodziców, bowiem stawiane im wymagania jeszcze mocniej je z nimi łączą. Mimo ciągle istniejącej więzi, nie ma ono swoich rodziców w pełni, tak jak i oni nie mogą mieć w pełni swojego dziecka.

To, co należy wyłącznie do rodziców spis ter¶ci

Oprócz tego, co rodzice mają i kim są, posiadają również co¶ osobistego, co udało im się zdobyć w życiu poprzez jaką¶ zasługę. Jednocze¶nie posiadają też i to, co było dla nich bolesną stratą. Tutaj wszystko należy wyłącznie do nich samych, dzieci za¶ biorą w tym udział jedynie w jakiej¶ czę¶ci. To jest to, czego rodzice nie mogą swoim dzieciom dać i czego one nie mogą od nich wziąć. W tym wypadku każdy jest kowalem swojego losu – swojego szczę¶cia i swojego nieszczę¶cia.

Kiedy dziecko przywłaszczy sobie osobiste dobro, zasługi i zobowiązania rodziców jako własne, nie wkładając w to wysiłku ani nie przeżywając przy tym swojego własnego losu i cierpienia, wtedy roszczenia dziecka są bezprzedmiotowe i bezpodstawne.

Dawanie i branie służące w rodzinie podtrzymaniu życia, obraca się natychmiast w co¶ przeciwnego, zwłaszcza wtedy, kiedy kto¶, kto żyje póĄniej, przejmuje co¶ złego dla tego, kto był wcze¶niej. Przykładem może być tu dziecko, które bierze na siebie winy rodziców, chorobę, los czy też zobowiązania, także należącą wyłącznie do nich nieprawo¶ć. Ten, który był wcze¶niej nie przejął tego wszystkiego od osoby, która była przed nim, aby następnie przekazać tym, którzy przyszli póĄniej, mimo że należy to wyłącznie do jego osobistego losu i pozostaje w obrębie jego własnej odpowiedzialno¶ci. Jest to także czę¶ć jego godno¶ci i ma w sobie szczególną siłę, kiedy pozostawia dla siebie to, co należy do niego samego, innym za¶ to, co należy do nich. To szczególne dobro, jakie z tego wypływa może on następnie przekazać dalej, już bez konieczno¶ci płacenia ceny, jaką on sam musiał wcze¶niej zapłacić.

Kiedy kto¶, kto pojawił się póĄniej, przejmuje z miło¶ci co¶, co należy do tego, kto był wcze¶niej, wtedy miesza się w sprawy tych, którym tak naprawdę podlega, zabierając im tym samym siłę i godno¶ć. Jednemu i drugiemu pozostaje zatem tylko cena, którą muszą zapłacić, nie dostając w zamian nic, nawet tego, co w tym złym mogło przynie¶ć dobro.

Arogancja spis ter¶ci

Kiedy ten, który przyszedł póĄniej, chce dawać wcze¶niejszemu, zamiast od niego przyjmować i darzyć szacunkiem, a dodatkowo jeszcze czuje się, jak gdyby był mu równy czy nawet miał nad nim przewagę, wtedy zakłócony zostaje porządek dawania i brania. Kiedy na przykład rodzice biorą od swoich dzieci, dzieci za¶ dają im to, czego od nich nie otrzymały, wtedy ci pierwsi sami stają się jak dzieci, dzieci za¶ stają się rodzicami. W takim przypadku dawanie i branie biegnie w zupełnie odwrotnym kierunku, wbrew sile ciążenia i jest jak potok, który chce płynąć w górę zamiast w dół, nie docierając w ten sposób tam, dokąd zmierzał.

Niedawno, w prowadzonym przeze mnie warsztacie, brała udział pewna kobieta, której ojciec był niewidomy, a matka niesłysząca. Obydwoje wy¶mienicie się uzupełniali, mimo to kobiecie zdawało się, że musi się koniecznie o nich troszczyć. Ustawiłem wtedy tę rodzinę, jak to zazwyczaj robię, kiedy chcę, aby na ¶wiatło dzienne wydobyte zostało to, co pozostaje w ukryciu. Podczas ustawienia dziecko zachowywało się tak, jakby było dorosłe, za¶ jego rodzice mali. Matka powiedziała jednak dziecku: „My z tatą sami już sobie z tym poradzimy”. Ojciec dodał natomiast: „Damy sobie z mamą radę. Nie potrzebujemy do tego Ciebie”. Kobieta była bardzo rozczarowana. Została tym samym znów zdegradowana do roli dziecka.

W nocy nie mogła spać, a następnego dnia zapytała mnie, czy nie mógłbym jej pomóc. Powiedziałem: „kto nie może spać, temu się wydaje, że musi czuwać”. Potem opowiedziałem jej krótką historię Wolfganga Borcherta pod tytułem „W nocy przecież szczury ¶pią”. Jest to opowie¶ć o chłopcu, który po wojnie w Berlinie siedział i pilnował ciała swojego zmarłego brata. Nie chciał dopu¶cić do tego, aby szczury zbezcze¶ciły jego zwłoki. Czuwał aż do wyczerpania, gdyż uważał, że takie wła¶nie ma do spełnienia zadanie. Pewnego dnia przyszedł do niego życzliwy człowiek i powiedział: „Przecież szczury w nocy ¶pią”. Wtedy dziecko zasnęło spokojnym i głębokim snem.

Następnej nocy kobieta także mogła wreszcie zasnąć.

Kiedy dziecko narusza reguły, jakimi rządzi się dawanie i branie, wtedy musi samo siebie ukarać, często w taki sposób, że ponosi porażki i przeżywa niepowodzenia, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, czym są one spowodowane. Nie zauważa bowiem uzurpacji, jakiej się dopuszcza, a dzieje się tak dlatego, że jego działania są pełne dobrej woli. Nie da się jednak pokonać porządku miło¶cią, gdyż w duszy działa zmysł równowagi, który nawet za cenę szczę¶cia i życia, pomaga porządkowi w dochodzeniu jego praw i w wyrównaniu. Walka miło¶ci przeciwko porządkowi to zarazem początek i koniec każdej tragedii, od której jest tylko jedna droga ucieczki: należy poznać porządek i kroczyć za nim z miło¶cią. Poznanie porządku jest mądro¶cią, za¶ podążanie za nim z miło¶cią, jest pokorą.

Wspólnota losu spis ter¶ci

Rodzice i dzieci tworzą wspólnotę losu, w obrębie której wszyscy są na siebie zdani i, wedle swoich możliwo¶ci, przyczyniają się do jej wspólnego dobra. Każdy tu co¶ bierze i co¶ otrzymuje. Dzieci dają w taki sposób, że opiekują się rodzicami, kiedy są starzy, a rodzice mają prawo przyjmować ten dar od dzieci, a nawet się go domagać.

To tyle na temat porządków między dziećmi i rodzicami.

Ród spis ter¶ci

Druga ważna dla nas relacja powstaje równocze¶nie z tą, jaka buduje się pomiędzy nami, a naszymi rodzicami. Nie należymy przecież jedynie do naszych rodziców, ale poprzez nich jednocze¶nie do klanu rodzinnego, za¶ nasza rodzina to złączone w jedno dwa rody – ten od strony matki i ten od strony ojca.

Ród zachowuje się tak, jakby utrzymywany był przez jaką¶ wiążącą wszystkich jego członków siłę oraz przez zmysł porządku i równowagi, objawiający się w ten sam sposób we wszystkich, którzy do niego należą. Kogo siła ta połączy i kogo zmysł ten uwzględni – przynależy, kogo za¶ ona nie zauważa i kogo oddziela – ten nie ma prawa wstępu do rodziny. Po zasięgu tej siły i jej zamy¶le możemy poznać, komu wolno jest nazywać się członkiem danego rodu, a komu nie.

Z reguły do rodziny należą:
WięĄ rodowa spis ter¶ci

Członkowie danego rodu są ze sobą związani tak, jakby tworzyli co¶ w rodzaju wspólnoty losu, w której zły los jednego z nich dotyczy wszystkich innych i powoduje jednocze¶nie, że chcą go z nim dzielić. Kiedy na przykład w jakiej¶ rodzinie jedno z rodzeństwa wcze¶nie umiera, wtedy ci, którzy pozostali, chcą za nim podążyć. Również rodzice albo dziadkowie pragną czasami umrzeć, by połączyć się ze swym zmarłym dzieckiem albo wnukiem. A je¶li na przykład jedno z partnerów w związku umiera, często drugie także chce odej¶ć. To tak, jakby żyjący mówili zmarłym: „Podążam za Tobą”. Wielu cierpiących na ciężką lub nieuleczalną chorobę, tych, którzy przeżyli ciężkie wypadki albo zagrożeni są samobójstwem, byli pod presją więzi losu i miło¶ci, mówiąc wewnętrznie komu¶ z rodziny: „Podążam za Tobą”.

Łączy się z tym ¶ci¶le wyobrażenie, że jeden może zastąpić drugiego, biorąc za niego na siebie cierpienie, pokutę i ¶mierć, co w konsekwencji pozwoli mu wybawić tę drugą osobę od jej złego losu. Wewnętrzne zdanie, które kryje się za takim zachowaniem brzmi: „Już lepiej ja, niż Ty”.

Kiedy dziecko widzi, że jeden z członków rodu ciężko choruje, wtedy mówi wewnętrznie, w sobie: „Lepiej żebym to ja był chory, niż Ty”. Kiedy za¶ widzi, że kto¶ wziął na siebie ciężką winę, za którą musi odpokutować, wtedy zdanie brzmi: „Lepiej będzie, je¶li odpokutuję ja, niż Ty”. Je¶li dziecko widzi, że bliska mu osoba z rodziny chce odej¶ć albo umrzeć, wtedy mówi ono w swoim sercu: „Lepiej zniknę ja, niż Ty”.

Uderzające w tym wszystkim jest to, że wła¶nie najmłodsi członkowie rodziny – czyli dzieci – chcą cierpieć, pokutować a nawet umrzeć w zastępstwie kogo¶ innego. Taki rodzaj zastępstwa uwidacznia się też wyraĄnie w związku pary.

Należy przy tym zdawać sobie sprawę z faktu, iż cały proces odbywa się pod¶wiadomie, a osoby, których dotyczy, nie są w stanie ani go dostrzec, ani pojąć. Kto jednak rozumie, jak działa więĄ losu, może się w pełni ¶wiadomie od niej uwolnić. Takie uwikłania w losy innych, zauważyć można szczególnie wyraĄnie podczas pracy ustawieniowej, gdyż to wła¶nie wtedy mogą one ujrzeć ¶wiatło dzienne.

Równe prawo przynależno¶ci spis ter¶ci

W rodzie istnieje podstawowa zasada, wedle której każdy, kto doń należy, ma takie samo prawo przynależno¶ci. W wielu rodzinach i rodach odmawia się jednak ich członkom tego przywileju, na przykład wtedy, kiedy kobieta mówi do dziecka swojego męża, które pochodzi z poprzedniego związku: „Nie chce słyszeć ani jednego słowa o tym dziecku i jego matce. Oni tu nie należą”. Także wtedy, kiedy kto¶ z członków rodziny przeżył ciężki los, na przykład pierwsza żona dziadka, która zmarła w połogu. Jej los napawa lękiem i wszyscy należący do rodziny wolą na jej temat milczeć, jakby już nie należała do cało¶ci. Przykładem jest tu też sytuacja, kiedy rodzina mówi do tego, którego zachowanie odbiega od przyjętych norm, jest odrażające lub złe: „Wstydzimy się tego, jaki jeste¶ i dlatego nie ma tu dla ciebie miejsca”.

Taka moralno¶ć oznacza więc w praktyce: „Mamy większe prawo przynależeć, niż wy” oraz „Wy macie mniejsze prawo przynależno¶ci, niż my”. Oznaczać to też może: „Stracili¶cie swoje prawo przynależno¶ci”. Dobrze oznacza wtedy zatem: „Mam większe prawo”, a Ąle oznacza: „Ty masz mniejsze prawo”.

Często prawo przynależno¶ci odbierane jest przedwcze¶nie zmarłym dzieciom albo tym, które urodziły się martwe. Ma to miejsce wtedy, kiedy po prostu się o nich zapomina. Czasami rodzice nadają jego imię dziecku, które pojawia się na ¶wiecie póĄniej. To tak, jakby mówili oni temu zmarłemu: „Nie należysz już do nas, znaleĄli¶my za ciebie zastępstwo”. Wtedy to, które odeszło traci wszystko, łącznie ze swoim imieniem.

Kiedy członkowie rodu odmawiają komu¶, kto był wcze¶niej, prawa przynależno¶ci poprzez lekceważenie go, dlatego, że obawiają się jego losu albo nie chcą uznać, że zrobił on miejsce następnemu, także gdy nie chcą się przyznać do tego, jak wiele mu zawdzięczają, wtedy kto¶, kto przychodzi po nim, pod wpływem zmysłu wyrównania, czuje się zobowiązany do identyfikacji. Często nawet tego nie zauważając i nie będąc w stanie się przed tym obronić. Wszędzie tam, gdzie odmawia się jakiemu¶ członkowi przynależno¶ci, powstaje nieodparta potrzeba zbudowania na nowo kompletno¶ci i wyrównania nieprawo¶ci. Odbywa się to w taki sposób, że wykluczeni są reprezentowani i na¶ladowani przez innych członków rodziny.

Ci, którzy w rodzinie przeżyją, mają wyrzuty sumienia w stosunku do tego, kto odszedł przedwcze¶nie, gdyż uznają, że zachowali swoje życie niesłusznie. Wtedy nierzadko, pragnąc wyrównania tej nieprawo¶ci, ograniczają siebie albo nie żyją pełnią życia, nie wiedząc nawet, dlaczego tak się dzieje.

Wykluczeni będą reprezentowani spis ter¶ci

Panuje zatem w rodzie pewien archaiczny porządek, który pomnaża nieszczę¶cie i cierpienie swoich członków, zamiast ich przed nimi bronić. Gdy pod presją ¶lepego zmysłu wyrównania kto¶ podporządkowany chce uporządkować co¶ z przeszło¶ci, co należy do kogo¶, będącego nad nim, wtedy zło nie ma końca. Porządek ten zachowuje swoją siłę tak długo, dopóki nie zostanie u¶wiadomiony. Kiedy jednak ujrzy już ¶wiatło dzienne, możemy go wypełniać w zupełnie inny sposób, nie ¶ciągając na siebie jego złych skutków. Wtedy do głosu dochodzą porządki, które przyznają takie samo prawo zarówno tym, którzy byli wcze¶niej, jak i tym, którzy przyszli po nich. Nazywam te porządki – porządkami miło¶ci. W odróżnieniu do ¶lepej miło¶ci, która zło wyrównuje złem, ten rodzaj miło¶ci jest miło¶cią ¶wiadomą. Wyrównuje w sposób uzdrawiający i to, co złe zastępuje tym, co dobre, dzięki czemu zło może się wreszcie zakończyć.

Pokażę to na kilku przykładach. Najpierw odniosę się do zdań: „Podążam za Tobą” oraz „Już lepiej ja, niż Ty”.

Kiedy kto¶ wewnętrznie, w sobie, mówi takie zdania, wtedy każę mu je powtórzyć w obliczu osoby, za którą chce podążać albo zamiast której chce cierpieć, pokutować a może nawet umrzeć. Kiedy bowiem wypowiada te zdania, jednocze¶nie patrząc jej w oczy, wtedy nie jest już w stanie my¶leć i działać tak, jak to miało miejsce dotychczas. Jest bowiem w stanie wreszcie zauważyć, że ta osoba także kocha i że z tego powodu odrzuciłaby jego ofiarę. Następnym krokiem jest wypowiedzenie słów: „Ty jeste¶ duży, a ja jestem mały. Składam pokłon przed Twoim losem i biorę mój takim, jaki został mi podarowany. Proszę pobłogosław mnie, kiedy ja zostanę, a Tobie pozwolę już odej¶ć – z miło¶cią”. Wtedy jest połączony z tą osobą o wiele większą miło¶cią, ona za¶ nie zagraża jego szczę¶ciu, a jedynie z miło¶cią nad nim czuwa.

Kiedy kto¶ chce i¶ć za zmarłym w ¶mierć, na przykład dziecko – za rodzeństwem, które zbyt szybko odeszło, wtedy może ono powiedzieć: „Jeste¶ moim bratem – jeste¶ moją siostrą – szanuję Cię jako mojego brata – jako moją siostrę – masz w moim sercu swoje miejsce. Kłaniam się przed Twoim losem, jaki by on nie był, a ja pozostaję przy moim losie, takim, jaki został mi zapisany”. Teraz już zmarli mogą przyj¶ć do żywych, aby z miło¶cią nad nimi czuwać.

Kiedy dziecko czuje się winne, gdyż żyje, a jego rodzeństwo musiało umrzeć, może powiedzieć temu zmarłemu: „Kochany bracie, kochana siostro, Ty nie żyjesz, a ja jeszcze trochę pożyję i też kiedy¶ odejdę”. Wtedy kończy się uzurpacja względem zmarłych, a to z kolei pozwala dziecku żyć dalej, już bez poczucia winy.

Kiedy na przykład jaki¶ członek rodu zostanie wykluczony albo zapomniany, wtedy kompletno¶ć zbudować można na nowo w taki sposób, że ci których odrzucono, zostaną uszanowani i uczczeni. Jest to proces, który odbyć się musi przede wszystkim w naszym wnętrzu, w nas samych. Wtedy to na przykład druga kobieta musi powiedzieć pierwszej, zwłaszcza gdy wyrządzono jej co¶ złego: „Ty jeste¶ ta pierwsza, ja ta druga. Uznaję w pełni, że zrobiła¶ dla mnie miejsce oraz że wyrządzono Ci nieprawo¶ć, i że mam mojego męża dla siebie Twoim kosztem”. Może też dodać: „Proszę bądĄ dla mnie życzliwa, kiedy będę mogła mieć Twojego męża jako mojego męża, i kiedy będę go mogła dla siebie zatrzymać. Patrz proszę przyjaĄnie także na nasze dzieci.” W ustawieniach rodzin można zobaczyć, jak bardzo zmienia się twarz tej pierwszej kobiety i jak zaczyna się ona zgadzać na to, co jest, wła¶nie dlatego, że została uszanowana. Wraca wtedy porządek i żadne z dzieci nie musi jej już reprezentować.

Rozwiązanie spis ter¶ci

Uwolnienie się z takiego uwikłania możliwe jest wtedy, kiedy przywrócony zostanie podstawowy porządek, czyli kiedy wykluczeni zostaną ponownie przyjęci i uszanowani.

Na przykład w przypadku wcze¶niejszego partnera druga żona musiałaby powiedzieć do pierwszej: „Mam mojego męża twoim kosztem. Szanuję to i uznaję, że uczyniona ci została nieprawo¶ć. Proszę bądĄ życzliwa dla mnie i dla moich dzieci”. Pozwoli to na uczczenie pierwszej żony i uznanie jej jako tej, która należy do cało¶ci.

Ważne jest, aby dziecko powiedziało również: „ Należę do mojej mamy i mojego taty. To, co jest między wami, dorosłymi, mnie nie dotyczy. Ty jeste¶ moją mamą, a ja twoim dzieckiem, ty jeste¶ moim tatą, a ja twoim dzieckiem, proszę przyjmijcie mnie jako swoje dziecko”. Wtedy żadne z rodziców nie musi już widzieć w dziecku wcze¶niejszego partnera, nie spotykają się już z nienawi¶cią i żalem, które być może wcze¶niej w sobie nosili. Dziecku wolno jest być dzieckiem, ojcu ojcem, matce, matką.

Dziecko powinno powiedzieć ojcu: „To jest moja matka. Nie mam nic wspólnego z twoją wcze¶niejszą żoną. Ja biorę sobie moją matkę za moją matkę. Ona jest dla mnie tą wła¶ciwą, jako matka” Do matki za¶ wypowiada słowa: „Z tą inna kobietą nie mam nic wspólnego”. Inaczej będzie ono rywalką matki i nie będzie dla niego miejsca na bycie dzieckiem. Matka za¶ będzie, być może w sposób nieu¶wiadomiony, widziała we własnym dziecku inną kobietę, wchodząc z nim w konflikt rywalizujących ze sobą kochanek. Kiedy jednak dziecko powie: „Ty jeste¶ moją matką, a ja twoim dzieckiem, z tą inną nie mam nic wspólnego. Biorę sobie ciebie jako moją matkę, a ty weĄ mnie proszę jako swoje dziecko.” Wówczas zbudowany zostanie porządek.

Są jednak o wiele cięższe uwikłania. Na przykład wtedy, kiedy w jakiej¶ rodzinie umiera przedwcze¶nie dziecko. Te dzieci, które pozostają, mają często poczucie winy, że one zostały przy życiu, kiedy tamto odeszło. Mniemają, że mają w ten sposób jaką¶ korzy¶ć, bo żyją, a tamto rodzeństwo poniosło wraz ze swoją ¶miercią jaką¶ stratę. Chcą zatem mu to wyrównać na przykład w taki sposób, że Ąle się mają, chorują, albo chcą umrzeć, same nawet nie wiedząc dlaczego.

Rozwiązaniem byłoby w tym przypadku powiedzenie zmarłemu rodzeństwu: „Jeste¶ moją siostrą, jeste¶ moim bratem, szanuję cię jako moją siostrę, szanuję cię jako mojego brata. W moim sercu masz swoje miejsce. Kłaniam się przed twoim losem, takim jaki on był, sam pozostając przy moim losie, takim, jaki jest mi pisany”. Wtedy to zmarłe dziecko zostanie uszanowane, a to które pozostało przy życiu może dalej żyć, już bez poczucia winy.

Magiczny obraz ¶wiata i jego skutki spis ter¶ci

Za potrzebą wyrównania przynoszącą choroby kryje się magiczne wyobrażenie, że w ten sposób mogę uwolnić innych od ich ciężkiego losu, zwłaszcza wtedy, kiedy wezmę go na siebie. W takim momencie dziecko mówi na przykład do swojej chorej matki: „Lepiej żebym to ja był chory, niż ty. Lepiej żebym umarł ja, niż ty”. Albo kiedy mama chce odej¶ć, wtedy dziecko popełnia samobójstwo, aby jego mama mogła pozostać przy życiu.

Przykładem może tu być anoreksja. Osoba cierpiąca na taką chorobę niejako znika, staje się jej coraz mniej i mniej, aż umrze. W swojej duszy dziecko to mówi do taty lub mamy: „Lepiej żebym zniknął ja, niż ty”. Kryje się za tym głęboka miło¶ć. Tylko kiedy dziecko już odejdzie, to co to daje? Całe to po¶więcenie okazuje się być całkowicie daremne.

Kiedy pracuję z osobą anorektyczną, każę jej popatrzeć w oczy matki lub ojca i powiedzieć: „Lepiej ja niż ty“. I gdy staje ona i patrzy na nich tak naprawdę, wtedy nie jest już w stanie wypowiedzieć tych słów, ponieważ zauważa: matka czy też ojciec nie chcą tego od niej przyjąć. W tym magicznym życiu absolutnie nie zauważa się, że ci inni odrzucają takie po¶więcenie, ponieważ też kochają, nie mówiąc już o tym, że wiedzą jak bardzo na darmo byłaby taka ofiara.

Gdy matka umiera przy porodzie, to dziecku jest bardzo ciężko przyjąć swoje życie. Musiałoby ono popatrzeć matce w oczy i powiedzieć: „Mamo, nawet za taką cenę przyjmuję moje życie i zrobię z niego co¶, co będzie na twoją pamiątkę. Powinna¶ wiedzieć, że to wszystko nie było na darmo”. To jest miło¶ć na wyższym poziomie, taka która wymaga pożegnania się z magicznym my¶leniem, odej¶cia od mieszania się w losy innych i prób zmieniania ich. Jest to przej¶cie od miło¶ci, która przynosi chorobę, ku tej, która uzdrawia.

Magiczne wyobrażenie i miło¶ć połączone są z uzurpacją, uczuciami władzy i wyższo¶ci. Dziecko naprawdę uważa, że dzięki swojej chorobie lub ¶mierci, może zbawić kogo¶ innego. Taka rezygnacja spełnia się poprzez pokorę.

MężczyĄni i kobiety spis ter¶ci

Chciałbym tu też powiedzieć co¶ na temat porządków miło¶ci w relacji pary. To bardzo bliski nam temat, a mimo to niektórzy wstydzą się go, jakby był jaką¶ tajemnicą. To, co różni mężczyzn i kobiety – tak naprawdę różni – jest ukrywane. Można też powiedzieć, że jest chronione. Chodzi tu o wstyd, wstyd w tym kontek¶cie, że należy co¶ zachować i ukryć, aby nic złego się nie wydarzyło.

Niektórzy wypowiadają się na temat popędu seksualnego w sposób negatywny i zapominają, że jest to ta siła, najgłębsza siła, która wszystko utrzymuje ze sobą i wszystkim kieruje. Taka, która wszystkich bierze sobie w służbę i nikt nie może się przed tym bronić. Z rozsądku nikt nie brałby ¶lubu i nie miałby dzieci. Wszystko powstaje dzięki temu popędowi. Jeste¶my z nim, wraz z duszą ¶wiata, najgłębiej w harmonii. Popęd jest tym, co najbardziej duchowe. Wszelka próba rozsądnego my¶lenia i głębszego zastanowienia jest niczym w obliczu tej siły, która kryje się za popędem.

Do porządku miło¶ci między mężczyzną a kobietą należy w pierwszej kolejno¶ci to, że mężczyzna uznaje, iż brakuje mu kobiety i że sam z siebie nie jest w stanie osiągnąć tego, co ma kobieta. I aby kobieta przyznała, że brakuje jej mężczyzny oraz że sama z siebie nie jest w stanie osiągnąć tego, co ma mężczyzna. Wtedy dopiero przeżywają oni siebie wzajemnie jako tych, którzy są niekompletni i są w stanie to także przyznać.

Kiedy mężczyzna przyzna, że potrzebuje kobiety i dopiero dzięki niej stanie się mężczyzną i kiedy kobieta przyzna, że dopiero dzięki mężczyĄnie staje się kobietą, wtedy łączą się oni ze sobą poprzez wzajemną potrzebę. Dokładnie wtedy, kiedy obydwoje zgodzą się na taki stan rzeczy. Wtedy mężczyzna otrzymuje od kobiety w darze jej kobieco¶ć, a kobieta dostaje w darze od mężczyzny jego męsko¶ć.

Teraz wyobraĄcie sobie, że mężczyzna sam rozwija w sobie to, co kobiece, a kobieta w sobie to, co męskie, co przecież tak wielu uznaje za obraz ideału, i obydwoje chcą się połączyć. Jak głęboką relację są w stanie ze sobą nawiązać? W gruncie rzeczy już siebie nie potrzebują. Kiedy jednak on rezygnuje z tego, co w nim kobiece, a ona z tego co w niej samej męskie, wtedy znów będą siebie potrzebować, a ta potrzeba utrzyma ich razem ze sobą.

WięĄ spis ter¶ci

Kiedy mężczyzna i kobieta przyjmą siebie nawzajem w pełnym tego słowa znaczeniu, powstaje dopełnienie ich miło¶ci prowadzące do więzi, która jest nierozerwalna. To spełnienie miło¶ci tworzy więĄ niezależnie od tego czy połączą się oni węzłem małżeńskim i od wszelkich innych rytuałów.

Istnienie tej więzi widać po tym, jakie niesie ze sobą działanie. Kiedy kto¶ się na przykład lekkomy¶lnie rozstaje z partnerem, z którym połączyło go spełnienie miło¶ci, wtedy z reguły nie uda się mu utrzymać kolejnego partnera. Ten następny czuje bowiem pod¶wiadomie pierwszą więĄ i nie ma odwagi przyjąć w pełni człowieka, którego kocha. Kiedy mężczyzna pozostawia kobietę i ponownie weĄmie ¶lub, to być może ta druga partnerka zacznie uznawać się za lepszą i powie: „Teraz mam go już dla siebie”. Jednak straci go, zwłaszcza wtedy, kiedy będzie triumfować. W ten sposób jeszcze bardziej uznaje więĄ swojego partnera z tą kobietą, która była przed nią.

Nie przyjmie ona też w pełni mężczyzny, co zauważyć można często w ustawieniu. Nie ma odwagi stanąć blisko partnera, ponieważ nie jest to jego pierwsza, a druga więĄ.

Głębię więzi można odczytać poprzez działanie. Rozstanie z pierwszą miło¶cią najtrudniej się spełnia i najbardziej boli. Kiedy druga więĄ zostaje przerwana, ból jest już mniejszy. Przy trzecim rozstaniu zmniejsza się jeszcze bardziej..

WięĄ jednak to nie to samo, co miło¶ć. Miło¶ci może być mniej, mimo że więĄ będzie głębsza. Odwrotnie, miło¶ć może być głęboka, a więĄ mniejsza. WięĄ powstaje poprzez seksualne spełnienie. Stąd powstaje ona również na skutek kazirodztwa i gwałtu. Aby póĄniej możliwa była nowa więĄ, uwolniona musi zostać ta pierwsza. Stanie się to dopiero wtedy, kiedy się ją uzna i kiedy uszanuje się tego pierwszego partnera. Ten, kto oczernia pierwszą więĄ, ten staje kolejnej na drodze.

Hierarchia spis ter¶ci

Owocem miło¶ci między mężczyzną i kobietą jest dziecko. Tu też istnieje porządek miło¶ci, którego należy przestrzegać. Nazywany go hierarchią miło¶ci. Kieruje się on początkiem, co oznacza, że to co było wcze¶niej, ma pierwszeństwo przed tym, co było póĄniej. W rodzinie jest najpierw para i to ich miło¶ć buduje rodzinę. Stąd ta miło¶ć jest przed tym, co przychodzi póĄniej, czyli przed byciem rodzicami i przed ich miło¶cią do dziecka. Często w rodzinach jest jednak tak, że dzieci otrzymują całą uważno¶ć, a wtedy rodzice nie są już w pierwszej kolejno¶ci parą, tylko przede wszystkim matką i ojcem. W takiej sytuacji dzieci nie mogą czuć się dobrze.

Kiedy relacja partnerska ma pierwszeństwo, ojciec mówi do dziecka: „W tobie szanuję i kocham również twoją matkę”. Matka za¶ wypowiada słowa: „W tobie szanuję i kocham twojego ojca”. Wtedy miło¶ć rodziców jest kontynuacją ich miło¶ci jako pary i dopiero teraz dzieci czują się dobrze.

Niektóre rodziny składają się z wielu osób, na przykład wtedy, kiedy mężczyzna miał już wcze¶niej żonę i zabrał ze sobą dzieci do nowego związku. Jak wygląda w takim wypadku hierarchia?

Są w pierwszej kolejno¶ci matką i ojcem, a póĄniej parą. Ich miło¶ć nie ma swojej kontynuacji w dzieciach, ponieważ w pierwszej kolejno¶ci są rodzicami. Wtedy należy uznać nowego partnera, zwłaszcza to, że jest on w pierwszej kolejno¶ci matką czy ojcem swoich własnych dzieci, i że jego największa miło¶ć i największa siła płynie ku tym dzieciom, a tym samym oczywi¶cie do wcze¶niejszego partnera. Dopiero potem jego miło¶ć i siła płyną do nowego partnera. Kiedy obie strony uznają ten fakt, wtedy miło¶ć będzie mogła się spełnić.

Kiedy jednak jedno drugiemu powie: „Mam pierwszeństwo do tej miło¶ci, a dopiero póĄniej są dzieci“, wtedy związek jest zagrożony i ciężko go będzie utrzymać na dłużej. Kiedy para ta ma z czasem wspólne dzieci, to i tak pozostają w pierwszej kolejno¶ci rodzicami dla tych dzieci, które były wcze¶niej, w drugiej partnerami, a w trzeciej rodzicami wspólnych im dzieci. To byłby ten wła¶ciwy porządek. Kiedy się o tym wie, można w wielu rodzinach załagodzić konflikty, a nawet ich uniknąć. To tyle je¶li chodzi o pewne porządki miło¶ci między mężczyzną a kobietą.
Wszelkie prawa zastrzeżone