[logo]


Nowe Ustawienia wg Berta Hellingera


Facebook


Konferencja prasowa w Wieloch: „Jeden wiatr pozwala unosić się wielu latawcom”

Postrzeganie i intuicja

Fenomenologiczny sposób postępowania nie da się ująć definicjami typu: intuicja i do¶wiadczenie. Dla mnie jest to co¶ o wiele więcej. Intuicja jest specjalnym rodzajem pojmowania, takiego, które zachodzi w mgnieniu oka i daje odpowiedĄ na pytanie, czy co¶ jest w stanie się dalej potoczyć, czy w ogóle ma szansę biec dalej. Nakierowana jest na przyszło¶ć. Powstaje w ułamku chwili, bez mojego działania.

Fenomenologiczny sposób postępowania nazywam postrzeganiem. Jest to już co¶ zupełnie innego. Postrzeganie oznacza, że oddaję się w pełni zaistniałej sytuacji, na przykład obserwuję, co się wydarza, kiedy ludzie powołują się na swoje sumienie albo mówią, że zgodnie z tym sumieniem działają. Mamy tu do czynienia z wielowymiarowym fenomenem, którego przez długi czas nie udawało mi się zgłębić. Stąd, pozostając w skupionej uważno¶ci pozwoliłem, aby działał on na mnie przez wiele lat, aż wreszcie spostrzegłem, czym jest sumienie w samej jego istocie. Taki wła¶nie proces nazywam fenomenologicznym sposobem postępowania. Nie ma to nic wspólnego z uprzedzeniami, czy też z góry zakładanymi konceptami, także z zamiarem przeforsowywania czego¶, na przykład poprzez kurczowe trzymanie się jaki¶ idei lub tradycji. To prosty, skupiony sposób postępowania, kiedy pozostaje się bez zamiarów i bez lęków.

Punktem wyj¶cia dla postrzegania jest zgoda na ¶wiat taki, jakim on się objawia, czyli odej¶cie od potrzeby zmieniania go na inny. Jest to w gruncie rzeczy postawa religijna, ponieważ włącza się w większą cało¶ć, bez wychodzenia ponad, bez prze¶wiadczenia o wszechwiedzy, także poza konieczno¶cią osiągnięcia lepszego wyj¶cia niż to, ku któremu same z siebie prowadzą Większe Siły.

Porządek i działanie

Gdy tylko kierujemy się podczas poznania na to, co absolutne, od razu tracimy z oczu wła¶ciwą drogę. Poznanie jest procesem życiowym, służy życiu samemu w sobie i wpływa na nie dzięki odnajdowaniu porządku. Kiedy odnajdę wła¶ciwy porządek – powiem to w tym dobitnym znaczeniu – wtedy uda mi się spowodować co¶, co przyniesie całemu systemowi rozwiązanie a nawet uzdrowienie.

Porządek jest czym¶, co jest dane odgórnie. Na przykład drzewo rozwija się według takiego wła¶nie, z góry nadanego porządku. Nie może ono się od jego zasad uchylić, bo inaczej nie będzie już więcej drzewem. W ten sposób rozwija się wedle okre¶lonego porządku człowiek i tak samo rzecz ma się z systemami. Wszystkie te porządki dane są nam z góry będąc jednocze¶nie czym¶, co pozostaje w ukryciu. Nie jestem w stanie dotrzeć do nich tak po prostu, nie uda mi się ich wymy¶lić, czy też stworzyć.

Porządek objawia się w tym, co z jednej strony łączy w jedno, a z drugiej umożliwia rozwój. Kiedy ustawiam rodzinę, w której każdy czuje się Ąle, zakładam, że brak w niej uporządkowania. Wtedy rozpoczynam szukanie porządku, który uzdrawia i przynosi rozwiązanie. Kiedy uda mi się go odnaleĄć, widzę, że jego wprowadzenie połączyło wszystkich, umożliwiając im tym samym dalszy rozwój.

Na co¶ jeszcze należy tu zwrócić uwagę. Na to mianowicie, że porządek nie pokazuje się nam w sposób wyraĄny, tylko objawia się nam krok po kroku w innej formie. W nim jest wielorako¶ć i pełnia. Pojawia się stopniowo. Stąd jedno ustawienie różni się od drugiego, mimo że patrząc na sytuacje podstawowe, są one do siebie podobne. Podczas takiej pracy, kiedy spostrzegam pewne rzeczy, czasami o tym mówię. Niektórzy sądzą, że wypowiadam wtedy ogólne stwierdzenia, czy też przedstawiam ogólne prawdy. Jednak tak nie jest. Jest to postrzeganie czego¶, co na tę konkretną, niepowtarzalną chwilę wyłania się na ¶wiatło dzienne. Obowiązuje tylko w tym momencie i tylko tu i teraz jest w pełni jednoznaczne. Kiedy za¶ uwolnię się od chwilowego postrzegania i uczynię z tego jaką¶ naukę, to wydawać się to będzie dogmatyczne.

Cało¶ciowe postrzeganie

W pracy tej ważne jest, aby wszystkie nasze zmysły pozostawały w uważno¶ci. Ponad tym istnieje również co¶, co nazywamy postrzeganiem cało¶ciowym. Możliwe jest ono wtedy, kiedy dam wszystkim miejsce i nikogo nie będę wykluczał. W ustawieniu rodzin daję więc w swoim sercu miejsce każdemu, również tym, którzy postrzegani są jako ci Ąli albo jako sprawcy, również tym, których inni się boją lub wręcz brzydzą. Także im daję miejsce. Wtedy dopiero pozostaję związany z cało¶cią, którą też jako jaką¶ cało¶ć odczuwam.

W każdym pojedynczym człowieku także widzę więcej, niż tylko jaką¶ czę¶ć większej cało¶ci. Kiedy pracuję z nim terapeutycznie, nie rozmawiam wła¶ciwie z nim jako osobą ani nie mówię do jego Ja, ale przemawiam do jego duszy, bo to w niej jest on połączony z tą większą cało¶cią. Powoduje to wiele więcej, niż gdybym się ograniczał do tego, co widzę na pierwszym planie.
Wszelkie prawa zastrzeżone