[logo]


Nowe Ustawienia wg Berta Hellingera


[Anna Choińska]
Zamknij oczy
i zobacz w swoim wewnętrznym obrazie
Twoją Mamę.
Taką, jaka Ona jest, albo jaka była.
Oddychaj.
Po prostu patrz.

Zwyczajna kobieta, jak miliony innych kobiet
i nadzwyczajna zarazem,
bo to Twoja Mama.
Dokładnie taka dana Ci przez Los.
Dokładnie taka przez ten Los chciana.
Najwłaściwsza.

Z tym wszystkim, co powiedziała, albo czego nie powiedziała.
Z tym wszystkim, co zrobiła, albo czego nie zrobiła.
Tak.
Tak było, kochana Mamo.
Tak.
Tak jest, kochana Mamo.
Wiele mnie bolało.
Bardzo bolało.
Do teraz, kiedy sobie przypomnę, jest mi ciężko i czuję żal.
Jednak dziś, będąc dorosłym człowiekiem,
zwyczajną kobietą / zwyczajnym mężczyzną,
wiem, że jesteś moim darem od Życia.
Tym najcenniejszym.
Tym, przy którym musiałam / musiałem wzrastać.

Dziękuję Ci za moje życie.
Cóż jest ponad?
Dziękuję Ci, że jesteś.
Nadal ze mną tu na ziemi,
albo już tam w niebie,
jak mój Anioł Stróż.
Nic nie może być na darmo Mamo.
Nic nie będzie na darmo Mamo.

Przecież cała istota naszej miłości, kochana Mamo,
zawiera się w cichym
i pełnym nabożności zdaniu:
„Moja Mama, moja kochana Mama”...

A potem wyobraĽ sobie,
jak podchodzisz do niej, a ona bierze Cię w ramiona,
jak kiedyś.
Leżysz przy jej sercu wzruszony i radosny zarazem.

Pozwolić sobie pójść ku niej,
to jak dać sobie prawo do pełni życia...
Oddychaj więc i czerp.

I tak trwaj przy Niej
Pełna / pełen uzdrawiającego zapomnienia
i uleczającej obecności.

Pobłogosław mnie proszę Mamo
na moją nową drogę życia.
Pobłogosław siłą Twojej matczynej Mocy, abym poszła / poszedł spokojna / spokojny dalej,
przepełniona / przepełniony Twoją miłością,
tak zwyczajną
i nadzwyczajną zarazem.

Ty i ja.
Tu i teraz.
Od teraz już Tak,
Mamo.
Tak Tobie
i Tak mojemu Życiu...

Copyrighy by Bert Hellinger
Opracowanie: Anna Choińska
(medytacja ta złożona została z fragmentów wykładów, ustawień i medytacji prowadzonych przez Berta Hellingera podczas warsztatów i spotkań w Niemczech na podstawie zapisków i notatek)


Pewien mężczyzna przyszedł na sesję TMT z Tatą.

Cały czas mówił o pustce, o przerwaniu, o zamrożeniu w okolicy serca i że stało się to w czasie Jego dojrzewania. Pamięta doskonale, jak siedział w swoim pokoju i nagle poczuł jakąś ogromną samotność i ból serca.
W trakcie rozmowy okazało się, że jego Tato zmarł nagle na serce, kiedy Mężczyzna ten miał około 16 lat. Jednak dowiedział się o tym wiele lat póĽniej, gdyż Mama i Babcia ukrywała przed nim ten fakt. Rodzice byli już długo po rozwodzie.
Kiedy połączył ze sobą te dwa fakty, był wstrząśnięty. Powoli analizował całą sytuację. Składał w całość obrazy. Wzruszające było być obok i obserwować, jak zapada się coraz bardziej w potężny smutek.
Powiedziałam: Nie pożegnałeś się ze swoim Tatą...
Odpowiedział: Tak... Nie miałem możliwości.
Wtedy poprosiłam, aby wrócił w obrazie do tego momentu, kiedy skostniało Jego serce. Gdy wszedł w odczucia w pełni, wtedy zaczął powoli i z wielkim bólem czołgać się do reprezentanta Taty (wolontariusz), leżącego w pewnej odległości na podłodze... gdy wreszcie dotarł do Niego, położył się na Nim serce do serca i płacząc szeptał:
Nie zdążyłem Tato, nie wiedziałem, tylko serce umarło razem z Tobą...
Płakał, leżał bez ruchu i wyrażał swoją miłość.
Po dłuższym czasie poprosiłam, aby reprezentant Taty wziął Go w ramiona. Siedzieli tak przez pewien czas, aż osoba trzymająca położyła rękę na sercu Klienta i zaczęła gładzić, rozcierać i dmuchać ciepłe powietrze, aby przywrócić ciepło i wypełnić pustkę...
Powrót do Ojca, do Serca...
Po sesji powiedział nam, że czuje się znów jak małe dziecko, jak koziołek, który biegał jak szalony po zielonej łące z Tatą w sadzie... Wrócił do ostatniego obrazu, jaki zapamiętał przed rozwodem Rodziców...
I w tym pozostał, oddychając pełną piersią!



Kiedy wszystko jest właściwe. Czy kiedy wszystko jest właściwe takie, jakie ono jest, wtedy zwolnieni jesteśmy z empatii?
Pewna kobieta:
Byłam na ustawieniach jakiś czas temu i osoba prowadząca powiedziała, że w systemie mojej matki jest tyle zła, że nie da się tu nic zrobić i muszę się od niej odwrócić, stanąć tyłem. I mój tata też ma się odwrócić. Przyznaję - zamarłam. Zobaczyłam ten obraz i poczułam głęboki smutek. Powiedziałam: Dziecko kochane, jak prowadzący musiał bardzo mocno dojść do swojej granicy ludzkiej empatii dla drugiego człowieka, że kazał się klientowi odwrócić tyłem do własnej matki? WyobraĄ sobie ( kliencie, terapeuto), że twoje własne dziecko idzie na ustawienia ( jakąkolwiek terapię), szuka pomocy, jest poranione, zrozpaczone, głodne ciebie i twojej miłości, a ty - jego matka - masz tak obciążony system, że nie możesz nic więcej dać i zrobić, niż to co jest. A pomagający mówi twojemu dziecku: odwróć się tyłem do swojej matki... Tak, ja wiem, że czasem ciężar rodziny jest tak duży i uwikłanie w jej los tak głębokie, że faktycznie dochodzimy do ściany. Tylko jakby to było, gdyby wtedy powiedzieć klientowi - dziecku stojącemu bezsilnie w obliczu tego wszystkiego - Wycofaj się, stań w pewnym dystansie, popatrz na swoją mamę i z czystej, ludzkiej empatii powiedz: jestem na to wszystko za mała / za mały mamo. Jeśli jest jakaś szansa, jeśli jest cokolwiek, czego mogę się uchwycić, to teraz poczekam na to od tej większej Siły. Twoje dzieło co do mnie się dokonało. Pytam raz jeszcze, czy kiedy wszystko jest właściwe takie, jakie ono jest, wtedy zwolnieni jesteśmy z empatii? Zwłaszcza, kiedy pracujemy z drugim człowiekiem... Słowo słowu nie jest równe, obraz obrazowi nie jest równy, ale serce sercu MUSI być równe bez względu na okoliczności. P.S. I jeszcze jedno: kim my jesteśmy, że dajemy sobie prawo do zdania: nie da się tu nic zrobić. Zwłaszcza w odniesieniu do Losu drugiego człowieka...

W Bielsku - Białej miałam pierwszy raz możliwość pracowania metodą TMT według Prekop z kobietą w ciąży ( 6 miesiąc). To był szczególny moment, poruszający serce, trudny do odtworzenia słowami... Kobieta docierająca do swojej mamy, wtulająca się w nią najściślej i mająca swoje własne dziecko w sobie... Potęgę połączenia trzech pokoleń kobiet... Okryte wielkim, wełnianym pledem, przytulone do siebie do głębi, leżały jak w jaskini kobiecości, albo w łonie Boga... jak przy prapoczątku. A w tle słowa: "Kiedy byłam jak kropelka, czułam serca Twego bicie i wiedziałam jak jest wielka, miłość która daje życie. Kocham Cię, kocham mamo, wiem, że Ty czujesz to samo..." Mam łzy w oczach na samo wspomnienie... Dziękuję Ci E. że przyszłaś, że mi zaufałaś, że wolno mi było Ci (Wam) w tym towarzyszyć. Nic nie jest oczywiste, wszystko jest darem!



Pewna kobieta przyszła na sesję TMT ponieważ tkwiła w ciągle powtarzanej przez mamę historii o tym, jak była brzydka po porodzie i powrót z nią do domu ze szpitala kojarzył się mamie ze wstydem. Powtarzanie o tym, zwłaszcza przy świątecznym stole, sprawiało dziecku z wtedy ogromny ból. Spowodowało to w niej odrzucenie siebie samej, które trwa do dziś. Do tego dochodził ciągły lęk o to, jak zareaguje tato - będzie czy też nie będzie się odzywał do córki, kiedy tylko zrobi coś nie tak. Podczas sesji, jako pięcioletnia dziewczynka, wróciła do czasu grudniowych świąt i do chwili, kiedy mama po raz kolejny wróciła do znanej już opowieści. Schowana pod kocem dziewczynka wyraziła po ok. 37 latach swoje cierpienie, zamrożenie i ogromny ból. "pozwoliła" mamie schować się razem z nią i w tej bezpiecznej atmosferze krok po kroku wróciły do miłości, bliskości i relacji mama i córka. Wzruszający moment nastąpił wtedy, kiedy mama ( osoba trzymająca) powiedziała płacząc: ja tylko chciałam, żeby to była zabawna historia... okazało się, że w rodzinie mamy - począwszy od babci - wszystkie kobiety były niezauważane i stały w cieniu mężczyzn / mężów. Szukały możliwości wyjścia z cienia. Tak jak i sama klientka... W ostatniej części, pożegnania i wyjścia na własną drogę przekroczyła granicę, aby wyjść z ukrycia do światła... z kokonu wyłonił się uśmiechnięty i piękny motyl...



Pewna kobieta podczas spotkania nie potrafiła się pojednać z mamą z powodu powracającego do niej żalu z powodu potężnych klapsów, jakie dostała za to, że o mało nie wpadła pod samochód ( miała wtedy 5 lat). Podczas sesji udało się jej "zatrzymać" razy i przemienić je w głaskanie, przytulanie i bycie blisko. Kiedy przeszłyśmy do pracy z mamą ( etap 2) nagle, zanim zrobiłyśmy jakąkolwiek pracę, z wielkim szokiem powiedziała: przecież moja mama widział, jak pod auto wpadł jej brat! Zrozumiała, skąd w mamie wtedy ( w dzieciństwie córki) pojawiła się taka agresja w sytuacji z samochodem. Klienta był zaszokowana przede wszystkim tym, że dopiero teraz ( po 48 latach!) zrozumiała tą zależność. Potem z uwolnienia, olśnienia i szczęścia płakała w ramionach mamy i z radości na wewnętrzny spokój. Tak, czasem oczywistości są najgłębiej przed nami ukryte... a uświadomienie sobie tego, co takie proste, daje najsilniejsze emocje! Zanim wyszła potrzebowała długiej chwili, aby przestać płakać i śmiać się na przemian z radości!



Pewna kobieta powiedziała, że dokładnie pamięta, jak mając 1.5 roku(!) mama zostawiła ją i jej siostrę u babci, a ona do dziś czuje tą niemoc i niemożność wołania jej. Podczas pracy udało się jej dotknąć tego czasu i po raz pierwszy w życiu zaczęła z całych sił krzyczeć i nawoływać. Z gardła wydobył się potężny szloch i słowo MAMO powtarzane kilkanaście razy - to zrozpaczone niemowlę krzyczało. Po sesji powiedziała: to, co utknęło w moim gardle nareszcie wydobyło się na zewnątrz. Mogę wołać moje życie, a ono przyjdzie. To była poruszająca praca. Jej mama nie mogła krzyczeć, kiedy będąc malutką dziewczynką wyrywano jej ( bez znieczulenia!) wszystkie zęby z powodu jakiejś choroby. Pojednanie z Rodzicami to wielkie narzędzie, ważne, otwierające serce na życie, czyli ... na naszą mamę.



Pewna kobieta przyszła do mnie na spotkanie indywidualne, gdyż całe życie czuła się niewidziana przez innych... w trakcie pracy poprzez wizualizację z elementami mocnego trzymania zrozumiała, że to jej mama MIAŁA BYĆ NIEWIDZIALNA, kiedy w czasie wojny, do wioski w której żyła mama przyjechali Niemcy i szukali młodych kobiet... To uświadomienie pozwoliło jej w pełni zrozumieć nie tylko siebie, ale i mamę, odblokowało przepływ zrozumienia, szacunku i miłości...

Wszelkie prawa zastrzeżone